remote.spaces - logo

główna
nowości
o nas
projekty
zdjęcia
media
muzyka
księga
linki
kontakt

sklep

[nawias_czasu]

Odcinek 2
mk51kp09Cryo Morteins nienawidził fuzerów. Teraz jednak musiał zasiąść za sterami Olthara Drugiego i razem ze szwadronem sił F.A. przeczesać sektory trójdzielnej rubieży. Taki był warunek floty. Mieli odnaleźć dwie jednostki, a plotka niosła, że były to fuzery nowej generacji. Nic dziwnego, że firma płaciła z góry taką kwotę, że mogła dyktować warunki. Umraim przekazało na rzecz sił First Aid trzy fuzery Olthar II. Jednym z nich miał lecieć Cryo.
Mickey Yuma, II viceprezes korporacji, zwany przez pracowników floty "goździem" z racji ostrego języka i talentu do wbijania się w sprawy nie do sforsowania, i tym razem obłaskawił wszystkich zainteresowanych. W ruch poszły kontakty, lekkie szantaże i na okrasę korporacyjny podarek - trzy fuzery Olthar IIb. Cryo właśnie patrzył przez okno hangaru na lśniące nowością szpiczaste kształty statków. Były z pewnością szczytem myśli technicznej wielu ras i ich tajemnica spoczywała pod stemplami wielu klauzul. O ile pilotaż nie sprawiał żadnych problemów, o tyle serwisowanie Oltharów wykonywane było jedynie w dokach Umraim i kosztowało majątek. Szczodra korporacja i tu pokazała lśniące sztucznym uśmiechem zęby, gwarantujac dożywotnio bezpłatny serwis dla tych trzech sztuk. Twarz Morteinsa stała się projekcją jego myśli. Kąśliwe motyle trzepocących pod czaszką podejrzeń wypełzały przez odgięte w grymasie ironii usta.
- Ciekawe, jaką wartość mają dla nich obiekty, których szukamy... - cichy szept musnął sufit sali odpraw i zniknął, wyssany rurami wentylacji.
Gruby człowieczek siedzący naprzeciwko niego przy stalowym biurku zawalonym papierami kaszlnął znacząco.
- Cryo, masz za długi nos. Mam Ci go przypiłować? - świdrujące spojrzenie spoczęło na zmieszanej twarzy młodego pilota.
- Wiesz, że słyniemy z tego że nie wnikamy w to kogo, czy co ratujemy. Dlatego jesteśmy rozchwytywani. Dlatego masz tę robotę, bo trzymamy jezyk za zębami. Rozumiesz? - źrenice zadrżały, usiłując jakby własnym zwężeniem wyostrzyć sztylet wypowiadanego zdania.

Olthary mruczały leniwie, przycumowane do doków stacji kołnierzami komunikacyjnymi. Cryo ostatni opuścił pokój odpraw i leniwie człapał ku dokom. Niepokoiły go te maskowane miny urzędasów korporacji i masa proceduralnych dyrektyw. Przyzwyczaił się do utrzymywania takich akcji w tajemnicy, bo każda firma niepowodzenia osnuwała pajęczyną niedomówień i ciszy. Coś tu nie grało. Mimo tradycyjnego milczenia i zaprzeczania molestowanych mediami stron umowy, gdzieś w niej czaił się kawał zgnilizny, siejący dookoła niezdrowy odór. Czuli to piloci czekający w solidnie wyposażonych na tę wyprawę statkach. Cryo miał być Przewodnikiem. Po raz kolejny.
Gdzieś pod czaszką zadudniła natrętna myśl, ze moze po raz ostatni. Westchnął i przyspieszył kroku. Wolał uniknąć pytań o opóźnienie startu, tym bardziej, że nie umiał racjonalnie usprawiedliwić zwłoki.

Stacja First Aid oddalała się leniwie od pomrukujących wrzecion fuzerów. Cryo wprowadził koordynanty docelowego sektora. Statki posłusznie ustawiły się w szyku przelotowym, przejmując koordynanty do własnych systemów nawigacyjnych. Ta część podróży miała być nudna. Przeraźliwie nudna. Cryo magnetycznie przykleił wzrok do okien. Czarny aksamit nieskończonych przestrzeni oszronił jego myśli pustką.
Kochał to uczucie. Stawał się nic nie znaczącą częścią nieskończoności, instynktownie odbierającą harmonię z otoczeniem, przenikającą je i przenikaną nim. Słodki letarg opadł na jego duszę. Czasoprzestrzeń ugięła się, wchłaniając szyk statków w ciemno...



Odcinki:
1 2 3 4 5

  [do góry]