remote.spaces - logo

główna
nowości
o nas
projekty
zdjęcia
media
muzyka
księga
linki
kontakt

sklep

[nawias_czasu]

Odcinek 4
mk51kp09Kamień wydusił z siebie śpiew. Rozkwitł w ciszy i rozpłynnił niematerialny przekaz. Przed nim kolebały się bezwładnie dwa wrzeciona.
- Tutaj, Tutaj - śpiewał w sobie tylko znanym narzeczu i hipnotyczne zawodzenie przenikało pustkę, przenicował ją do cna, aż przebił i wyrwał się dalej, tam gdzie istniało zrozumienie.
- Znalazłem - Kamień od wewnątrz rozpychała radość.
Tłukła swymi skrzydłami puste dotąd wnętrze.

Potężna siła szarpnęła Yneaye'ami. Ruszyły jak pod dotknięciem zaczarowanej różdżki. Ożyły. Otuliła je delikatna biała poświata. Nicość je otaczająca zadrżała. Gdzieś spod powierzchni próżni wysunęły się kosmyki swiatła i oblepiły wrzeciona. Pustka zwinęła się w lej a metalowe korpusy wirując opadły w głąb otwierającego się tunelu. Wibracje ustały i pustka stała się pustką, jakby statki nie istniały. Jedynie kamień zgasł i wznowił poszukiwania. Zbliżały się trzy interesujące obiekty...

Cryo nie mógł sie nadziwić Oltharom. Niby druga generacja, a zupełnie niepodobna do swoich protoplastów. Zdecydowanie, teraz już to wiedział, zdecydowanie te fuzery nie były takie złe. Z pierwszą generacją nie miał najlepszych doświadczeń, ale to jak z dziewicą. Pierwszy raz nie zawsze bywa udany. Czasem chce się o nim zapomnieć. Teraz mu się to udawało. Chłonął przemyślaną konstrukcję logiki. Poprzednie fuzery miewały odbicia. Nie zawsze trafiały w intencję pilota. Tutaj intuicja wewnętrzna korygowała każde dopuszczalne odstępstwo od planu. Nie były to już pieski na łańcuszku odległych centrów dowodzenia. Te jednostki miały pazur. Odczuł to podczas korekt lotu. Statki dopasowały tor do sytuacji. Tak jak dobrze przeszkolona załoga. Szybko reagowały. Może czas pozostać przy takim sprzęcie i odszczekać poprzednią opinię o tej linii statków... A moze jeszcze trzeba to zweryfikować.
- Tu Pierwszy. - Cryo zdecydował się na małą zabawę.
- Panowie, jak wiecie to nowa generacja, do poprzedniej byłem nastawiony sceptycznie, pozwólcie że nieco zabaluję, OK? - mówił to spokojnie, wiedząc ze nie będa mieli nic przeciwko temu.
- Dwójka zgłasza bez zastrzeżeń. Przejmiemy całość sektora, bo Cię Cryo nosi... - To był Gretz. Kumpel z jednostki, kompan z karnej uderzeniowej, w której nieco narozrabiali.
- Trójka do dwójki, zawężamy, Cryo chce pobawić się z laleczką - roześmiał sie młody głos.
- Cryo, nie szalej, bo Ci wentyl poleci - roześmiał się Gretz.
- Zawijam na back, Panowie - wyrechotał Przewodnik. Znał tych ludzi od lat i ufali sobie bezgranicznie.
Środkowy Olthar II okręcił sie wokól srodka wrzeciona i błysnął fuzerem.
- Ma pazur - dobiegło z tyłu w słuchawkach przestrzennych Cryo. To był Morgan. Wyczuł w głosie podziw dla statku.
Czerń przez ułamek sekundy rozkwitła szkarłatem.
- Co to kurwa jest? - wyszeptał.
Czujniki zanotowały potężne tąpnięcie parametrów czasoprzestrzeni, jakby nagle w jednym miejscu się ścisnęła.
- Cryo, mam w backrejestrach jakieś badziewie, słyszysz mnie? - To był Morgan. Przewodnik przeczesywał właśnie w pamięci podręczniki astronautyki.
- Podciągnęło cię!!! - kontynuował Morgan
- Widzę - wrzasnął Cryo. Przestraszył się. To nie było normalne. Statek drżał, i zaczął przyspieszać jakby wbrew sobie.
- Cryo, Wsteczny!!! - Głos Gretza przeciągnął się w metaliczny bełkot... Czujniki łączności rozpalił sygnał utraty transmisji.
Szkarłat ponownie rozkwitł, tym razem przed samym dziobem statku.





Odcinki:
1 2 3 4 5

  [do góry]


Requiem Records - Konrad Kucz