Witaj w The Voices of MOO


Serwis

The Sounds Of Moo
TSOM I
TSOM II
Moozycy
Próbki 
    
Voices of MOO - wejście 

Na forum jest:
4 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.


W galerii...

ew2006-k-06.jpg
ew2006-k-06.jpg


ew-js-2006-08.jpg
ew-js-2006-08.jpg


ew-js-2006-06.jpg
ew-js-2006-06.jpg


ew2006-k-05.jpg
ew2006-k-05.jpg


ew2006-k-04.jpg
ew2006-k-04.jpg


ew2006-k-03.jpg
ew2006-k-03.jpg


ew2006-k-02.jpg
ew2006-k-02.jpg


ew2006-k-01.jpg
ew2006-k-01.jpg


ew-js-2006-05.jpg
ew-js-2006-05.jpg


ew-js-2006-04.jpg
ew-js-2006-04.jpg


Photo Gallery


Strony utrzymuje
neo.pl - najlepszy hosting



Wybierz język

English Polish

Otrzymaliśmy...
15073721 odsłon od Listopad 2006

The Voices of MOO: Forums

The Voices of MOO :: Napisz odpowiedź
     
  Forum The Voices of MOO Strona Główna  Forum The Voices of MOO Strona Główna  
  The Voices of MOO
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 
Forum The Voices of MOO Strona Główna ť Recenzje płyt

 Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości

Emotikony
Very Happy Smile Sad Surprised
Shocked Confused Cool Laughing
Mad Razz Embarassed Crying or Very sad
Evil or Very Mad Twisted Evil Rolling Eyes Wink
Exclamation Question Idea Arrow
Więcej Ikon
 Kolor:  Rozmiar: Zamknij Tagi
Opcje
HTML: TAK
BBCode: TAK
Emotikony: TAK
Wyłącz HTML w tym poście
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Emotikony w tym poście
  

Skocz do:  

 Przegląd tematu
Autor Wiadomość
dziad-z-broda
PostWysłany: 18:48 10.09.10    Temat postu: Re: ROCKING OUT THE BATS - LIVE IN BERLIN 2009
Yes napisał:
Witam i zapraszam do subiektywnych ocen tego wydania....
Pozdrawiam


Moja ocena wydania po trosze sie miesza z subiektywnymi przezyciami z koncertu... Wink Ladnie tutaj - w temacie - juz zostalo wszystko opisane. Dodam tylko, ze rzeczywiscie - koncert, jak malo ktory TD - rozkrecal sie powolutku. Material ciekawy, oprawa zas - obliczona na zapadajacy zmrok... Czym ciemniej - tym przyjemniej... Pieknie opracowane lasery, cudownie dobrane pod muze... Poniewaz zas calkiem niedaleko jest lotnisko - co chwila nad naszymi glowami wzbijaly sie i podchodzily do ladowania samoloty roznych gabarytow. Prosze sobie wyobrazic, ze w finalowym utworze TRAUMA, ktory obrazuje zrzucenie bomby na Hiroszime - jest tez "uzyty" samolot... I kiedy slychac go bylo z glosnikow, nad naszymi glowami, najnizej ze wszystkich - przelecial rowniez - ogromny, najwiekszy ze wszystkich do tej pory- stalowy ptak... wtlaczajac w krzeselka widzow, oraz powodujac wibracje wokol! Piekielne przezycie! Chociaz - czysty przypadek przeciez... Po koncercie - tym razem "robilem za fotoreportera" - obiecalem koledze zdjecie z Mistrzem Edgarem. Dzieki zakupionym wejsciowkom - weszlismy na spotkanie. Fanow tym razem byla garstka. Kolega zamienil pare slow z Panem Froese, ja zrobilem fotke. No i tutaj musze przyznac - przezylem szok! Starszy juz Pan - opieral sie o sciane, raczej wygladal na... szkielet. Oficjalnie - ucierpial mu kregoslup, do czego przyczynily sie dlugie loty do USA. Lekarz zalecil specjalna diete i zrzucenie kilogramow, by odciazyc kregoslup. Dla mnie jednak byl to szok. Jeszcze rok wczesniej, w Londynie - "moja" fotka z Mistrzem wygladala zupelnie inaczej! Co do samego wydania DVD - na pewno warto kupic. Moze troszke lepsze jest to z Forum w Londynie, jak tez wczesniejsze DVD "wokalne", tez z Londynu, kiedy to zaprezentowano czesc materialu z MADCAP... boxu. Mam sentyment do tego "spiewanego" koncertu (choc czesc nie-wokalna tez byla super) - niepowtarzalna atmosfera, a i moja skromna osobe widac na filmie... W sumie zatem - mysle ze sporo plyt DVD wydano w ostatnich latach, ja zas na zadnym wydawnictwie sie nie zawiodlem. Jedno mnie denerwuje - czasem, a wlasciwie - czesto - pojawiaja sie bledy w opisach (tracklista). Rowniez sciezka w systemie kina domowego (5.1) na dvd z FORUM - jest prawie "nieslyszalna". Regulator "na maxa" - i ledwo slychac... Mozna by tych bledow uniknac... Pozdrawiam fanow! TD zyje!
dziad-z-broda
PostWysłany: 18:18 10.09.10    Temat postu: Uporczywe nagabywanie do prawych gustow el-muzycznych...
Popieram slowa Kolegow - jesli nie podoba mi sie ta czy inna muza tego czy innego tworcy - moge to RAZ wyrazic. Nie bede tego pisal NOTORYCZNIE, by nie urazic tego czy innego milosnika el-muzy. Na konkurencyjnym forum pewien Gosc G., he, he - non-stop wypisuje, ze obecne TD jest do bani, ceni zas jakies dzielo pod nazwa' "TEO & TEA" Jarre'a... No ludzie - trzymajcie mnie!!!! Ale sie ubawilem!!!! Laughing Przeciez Jarre sam sie wycofal z takiego wstecznictwa, powrocil do starych, sztandarowych swoich utworow, prezentuje je na obecnej trasie koncertowej. Stawianie obok siebie - plyt, z ostatnich lat - Mandarynkowego Snu (nie pisze' ze sa' to wybitne dziel'a, lecz plyty - naprawde sa' roznorakie...) i tworczosci Jarre'a to nieporozumienie. No ubaw pelna' geba' Very Happy I takie gusta bywaja'. Od razu jednak odrzuca mnie od czytania opinii sluchacza o tak dziwnym guscie... I jeszcze NARZUCA sie i PRZEKONUJE... Embarassed Non-stop! Crying or Very sad
Geronimo
PostWysłany: 22:22 07.08.10    Temat postu:
seth napisał:
Geronimo napisał:
[Bardzo chciałbym aby w necie było jasno postawiona sprawa obecnej muzyki TD, która nie ma nic wspólnego ze sztuką.Ponieważ lubię najstarszy okres u TD-lata 70-79 - to z racji tego lubienia nasłuchuję także obecnego TD choćby tylko po to aby wyrobić sobie zdanie.Rażą mnie na każdym kroku opinie pozbawione krytycyzmu co do obecnego TD.Wszyscy tylko rozdzielają ochy i achy jaki to słodki jest obecny TD.Moje zdanie jest takie:to co robi obecnie ten zespół nie powinno zaistnieć w ogóle w przemyśle muzycznym.

Możesz jak najbardziej mieć takie zdanie, inni w tym ja mam inne - i co mam ciągle o tym pisać, jęczeć, płakać ? Mam taką zasadę - nie słucham muzyki której nie lubię i nie mówię/pisze o niej

Geronimo napisał:
Ambitna muzyka słowami M.Shreeva to ta niepozbawiona śmiałych ciekawych muzycznych pomysłów,trafiająca do wymagającego słuchacza.

Interesowało mnie Twoje zdanie, a przy okazji kto to "wymagający słuchacz" ?

Geronimo napisał:
Redshift jest jak najbardziej oryginałem.Nie jest to w żadnym wypadku kopia czy też kalka TD.Istnieje obok TD.

Jak dla mnie nie.

Geronimo napisał:
Kraftwerk do dziś nie wydał żadnego "kompromitującego koszmarka" jak to robi obecne TD.Przykładam tu zasadę: lepiej rzadziej a dobrze niż często i słabo.Wydali niedużo materiału,ale przynajmniej się nie skompromitowali.

Nie rzadziej a wcale - ten zespół jest twórczo martwy od dziesięcioleci.

Geronimo napisał:
Nie za bardzo Ciebie rozumiem co chciałeś napisać w kwestii Vangelisa

Miałem na myśli fakt że, Vangelis już swoje zrobił.

Geronimo napisał:
i twórców ambientu.Napisz lepiej prosto , że nie znasz się na ambiencie i będziemy wiedzieli na czym stoimy.

Tak nie znam się na tym "czymś" co jest nazywane AMBIENT - wolę szum lasu, przy tym nikt nie sili się na udowodnieniu mi że to jest "sztuka"

Geronimo napisał:
Vangelis mimo podobnego wieku co Edgar tworzy do dziś wspaniałą nie dającą się łatwo szufladkować muzykę.Też nie popełnił do dziś "dziełka kompromitującego".

Ale to Twoje zdanie.

Geronimo napisał:
Panowie,czy w ogóle dla Was liczy się tylko i wyłącznie Tangerine Dream?Naprawdę jest tyle wspaniałej muzyki.Warto szukać , nie zatrzymywać się tylko na jednym wykonawcy.Szczególnie gdy ten zaczyna oszukiwać i w ładnych kolorowych opakowaniach zaczyna sprzedawać nam tandetę.


A kto Cię oszukał ??



Zacznę tak:

czasami warto pisać o tym czego nie lubimy.Czasami.Ja uznałem, że warto to napisać przy okazji Tangerine Dream.Zauważ jednak,że wyraziłem pod recenzją Yesa zdanie Marka Shreeva,który przynajmniej dla mnie jest w jakimś stopniu muzycznym autorytetem.Chciałem zwrócić uwagę,że są ludzie inaczej myślący niż Ci fanatycy jeżdżący za zespołem czy też kupujący ich nowe wydawnictwa.Także nie było to tym razem zdanie moje.Uznałem,że warto je przytoczyć.

Jeśli chodzi o ambitną muzykę to ja Ci odpowiedziałem na Twoje pytanie co to takiego.Odpowiedziałem słowami M.Shreeva bo pomyślałem że to stwierdzenie jest tu akurat trafne.Dopowiedziałem tylko że ambitna muzyka trafia do wymagającego słuchacza.A wymagający słuchacz to taki o wyrobionym guście, wysoko stawiający poprzeczkę dla wartości nagrań muzycznych.Jest to też na pewno słuchacz poszukujący.

Co do Redshiftu to się nie zgadzamy.Napiszę tylko,że nikt do dziś nie podrobił,albo raczej nie przebił muzycznymi niuansami czy swoistą dramaturgią żadnego krążka grupy Tangerine Dream z lat 70-tych.Tamte płyty to mistrzostwo świata wg. mnie.Nie słyszałem lepszej muzy do dziś.

Nie przesadzaj seth,Kraftwerk też miał czas, w którym swoje nagrywał.Jak napisałem nie skompromitował się muzycznie do dziś.Dobra zasada: jeśli nie mam nic ciekawego do zaoferowania to nie wydaję żadnej płyty.

Vangelis ma swoje zasługi na polu prawdziwych dzieł muzycznych.Jest znany szeroko w show biznesie, a jednak nie poszedł nawet na kompromis z komercją i całym tym blichtrem wielkich korporacji muzycznych.

Vangelis swoje zrobił ,a Edgar który jest w podobnym wieku,którego słuchasz,to co?
Myślę jednak,że nie rzecz w tym ile kto ma lat, a ile muzycznej inwencji,ile artystycznej witalności.

A co do oszukiwania, to tak, muszę Ci się przyznać ,że przez Tangerine Dream czułem się kilka razy oszukany przez opakowania -mam na myśli okładki-towaru TD.Okładki nowych płyt TD bardzo piękne sugerowały ciekawą zawartość muzycznych krążków.Tym się kierowałem przy pierwszych odsłuchaniach.

A z tym ambientem to też różnie bywa.Są produkcje wyśmienite,ale są też i zupełnie kiepskie.Przy czym nie każdy ambient to szum elektroniczny.Są to często bardziej złożone dźwięki.Ale jak powiadam - są produkcje dobre i słabe.O dziwo jednak, tych słabych czy też kiepskich jest wg mnie bardzo mało.Na szczęście.
seth
PostWysłany: 14:31 07.08.10    Temat postu:
Geronimo napisał:
[Bardzo chciałbym aby w necie było jasno postawiona sprawa obecnej muzyki TD, która nie ma nic wspólnego ze sztuką.Ponieważ lubię najstarszy okres u TD-lata 70-79 - to z racji tego lubienia nasłuchuję także obecnego TD choćby tylko po to aby wyrobić sobie zdanie.Rażą mnie na każdym kroku opinie pozbawione krytycyzmu co do obecnego TD.Wszyscy tylko rozdzielają ochy i achy jaki to słodki jest obecny TD.Moje zdanie jest takie:to co robi obecnie ten zespół nie powinno zaistnieć w ogóle w przemyśle muzycznym.

Możesz jak najbardziej mieć takie zdanie, inni w tym ja mam inne - i co mam ciągle o tym pisać, jęczeć, płakać ? Mam taką zasadę - nie słucham muzyki której nie lubię i nie mówię/pisze o niej

Geronimo napisał:
Ambitna muzyka słowami M.Shreeva to ta niepozbawiona śmiałych ciekawych muzycznych pomysłów,trafiająca do wymagającego słuchacza.

Interesowało mnie Twoje zdanie, a przy okazji kto to "wymagający słuchacz" ?

Geronimo napisał:
Redshift jest jak najbardziej oryginałem.Nie jest to w żadnym wypadku kopia czy też kalka TD.Istnieje obok TD.

Jak dla mnie nie.

Geronimo napisał:
Kraftwerk do dziś nie wydał żadnego "kompromitującego koszmarka" jak to robi obecne TD.Przykładam tu zasadę: lepiej rzadziej a dobrze niż często i słabo.Wydali niedużo materiału,ale przynajmniej się nie skompromitowali.

Nie rzadziej a wcale - ten zespół jest twórczo martwy od dziesięcioleci.

Geronimo napisał:
Nie za bardzo Ciebie rozumiem co chciałeś napisać w kwestii Vangelisa

Miałem na myśli fakt że, Vangelis już swoje zrobił.

Geronimo napisał:
i twórców ambientu.Napisz lepiej prosto , że nie znasz się na ambiencie i będziemy wiedzieli na czym stoimy.

Tak nie znam się na tym "czymś" co jest nazywane AMBIENT - wolę szum lasu, przy tym nikt nie sili się na udowodnieniu mi że to jest "sztuka"

Geronimo napisał:
Vangelis mimo podobnego wieku co Edgar tworzy do dziś wspaniałą nie dającą się łatwo szufladkować muzykę.Też nie popełnił do dziś "dziełka kompromitującego".

Ale to Twoje zdanie.

Geronimo napisał:
Panowie,czy w ogóle dla Was liczy się tylko i wyłącznie Tangerine Dream?Naprawdę jest tyle wspaniałej muzyki.Warto szukać , nie zatrzymywać się tylko na jednym wykonawcy.Szczególnie gdy ten zaczyna oszukiwać i w ładnych kolorowych opakowaniach zaczyna sprzedawać nam tandetę.


A kto Cię oszukał ??
Geronimo
PostWysłany: 21:19 06.08.10    Temat postu:
seth napisał:
Geronimo napisał:

Tak na serio: a ja czuję mdłości, gdy na każdym kroku wciskany jest mi kit w postaci nowego produktu marki TD.Po czym gdy próbuję odsłuchać to po prostu więdną uszy.Słuchajmy ambitnej muzyki, a nie smęcenia.Jest tyle wspaniałej muzy ( np.Klaus Schulze,Radio Massacre International , Redshift, Vangelis,Steve Roach,Robert Rich, Kraftwerk i wielu, wielu innych),że nie widzę sensu w marnowaniu czasu na bzdety.


Ale kto Ci wciska - przecież nie masz obowiązku słuchania TD, a tym bardziej nie ma obowiązku kupowania ich produktów - zastanów się nad tym i nie męcz się więcej.

Co to jest ambitna muzyka Question
Redshift - całkiem niezłe produkcje, ale ja wole oryginał (TD) Smile
Kraftwerk - a kiedy to wydali ostatnią "ambitną" płytę, albo inaczej kiedy wydali ostatni premierowy materiał Question
Vangelis - emerytura, co do wykonawców ambientu - wiesz jestem teraz w bieszczadach, szumi potok i drzewa, pada deszcz, grzmi - to mogę nazwać ambientem i to całkiem przyjemnym Smile - zupełnie inaczej niż elektroniczne szumy pewnych wykonawców.


Bardzo chciałbym aby w necie było jasno postawiona sprawa obecnej muzyki TD, która nie ma nic wspólnego ze sztuką.Ponieważ lubię najstarszy okres u TD-lata 70-79 - to z racji tego lubienia nasłuchuję także obecnego TD choćby tylko po to aby wyrobić sobie zdanie.Rażą mnie na każdym kroku opinie pozbawione krytycyzmu co do obecnego TD.Wszyscy tylko rozdzielają ochy i achy jaki to słodki jest obecny TD.Moje zdanie jest takie:to co robi obecnie ten zespół nie powinno zaistnieć w ogóle w przemyśle muzycznym.

Ambitna muzyka słowami M.Shreeva to ta niepozbawiona śmiałych ciekawych muzycznych pomysłów,trafiająca do wymagającego słuchacza.

Redshift jest jak najbardziej oryginałem.Nie jest to w żadnym wypadku kopia czy też kalka TD.Istnieje obok TD.
Kraftwerk do dziś nie wydał żadnego "kompromitującego koszmarka" jak to robi obecne TD.Przykładam tu zasadę: lepiej rzadziej a dobrze niż często i słabo.Wydali niedużo materiału,ale przynajmniej się nie skompromitowali.
Nie za bardzo Ciebie rozumiem co chciałeś napisać w kwestii Vangelisa i twórców ambientu.Napisz lepiej prosto , że nie znasz się na ambiencie i będziemy wiedzieli na czym stoimy.
Vangelis mimo podobnego wieku co Edgar tworzy do dziś wspaniałą nie dającą się łatwo szufladkować muzykę.Też nie popełnił do dziś "dziełka kompromitującego".

Panowie,czy w ogóle dla Was liczy się tylko i wyłącznie Tangerine Dream?Naprawdę jest tyle wspaniałej muzyki.Warto szukać , nie zatrzymywać się tylko na jednym wykonawcy.Szczególnie gdy ten zaczyna oszukiwać i w ładnych kolorowych opakowaniach zaczyna sprzedawać nam tandetę.
seth
PostWysłany: 12:19 04.08.10    Temat postu:
Geronimo napisał:

Tak na serio: a ja czuję mdłości, gdy na każdym kroku wciskany jest mi kit w postaci nowego produktu marki TD.Po czym gdy próbuję odsłuchać to po prostu więdną uszy.Słuchajmy ambitnej muzyki, a nie smęcenia.Jest tyle wspaniałej muzy ( np.Klaus Schulze,Radio Massacre International , Redshift, Vangelis,Steve Roach,Robert Rich, Kraftwerk i wielu, wielu innych),że nie widzę sensu w marnowaniu czasu na bzdety.


Ale kto Ci wciska - przecież nie masz obowiązku słuchania TD, a tym bardziej nie ma obowiązku kupowania ich produktów - zastanów się nad tym i nie męcz się więcej.

Co to jest ambitna muzyka Question
Redshift - całkiem niezłe produkcje, ale ja wole oryginał (TD) Smile
Kraftwerk - a kiedy to wydali ostatnią "ambitną" płytę, albo inaczej kiedy wydali ostatni premierowy materiał Question
Vangelis - emerytura, co do wykonawców ambientu - wiesz jestem teraz w bieszczadach, szumi potok i drzewa, pada deszcz, grzmi - to mogę nazwać ambientem i to całkiem przyjemnym Smile - zupełnie inaczej niż elektroniczne szumy pewnych wykonawców.
Geronimo
PostWysłany: 22:12 02.08.10    Temat postu:
dziad-z-broda napisał:
Geronimo napisał:
Co do obecnej muzyki Tangerine Dream to chciałbym tylko zacytować słowa Marka Shreeva z pisma GENERATOR NEWS numer 24(1/99)Luty.Mark mówi w wywiadzie:

"Ktoś przysłał mi taśmę z niedawno wydanym albumem TD i ... brrrr!! Jest to przyzwoita muzyka do słuchania w czasie jazdy,taka pozbawiona uczuć czy śmiałych muzycznych pomysłów.Nawet brzmienia były kiepskie.Oni grają te same presets co każdy kogo stać na kupno syntezatora.Obawiam się,że oni kpią sobie z ludzi... , ci co to kupują ,robią to tylko dlatego,że jest to firmowane przez TD.Przykra sprawa."


Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Z tym że Twoje "obrzydzanie" innym obecnego kierunku muzycznego, jakim podąża Edgar i TD - jest już po prostu denerwujące. Czuję do takiego wciskania, gdzie się tylko da, swojej negatywnej opinii - po prostu - obrzydzenie... Już wszyscy wiemy, że dla Geronimo obecny Edgar jest "be"! To jest moja opinia o tej sprawie... Wink Pozdrawiam!


Dziadku z Brodą...nie nudź no!!

Tak na serio: a ja czuję mdłości, gdy na każdym kroku wciskany jest mi kit w postaci nowego produktu marki TD.Po czym gdy próbuję odsłuchać to po prostu więdną uszy.Słuchajmy ambitnej muzyki, a nie smęcenia.Jest tyle wspaniałej muzy ( np.Klaus Schulze,Radio Massacre International , Redshift, Vangelis,Steve Roach,Robert Rich, Kraftwerk i wielu, wielu innych),że nie widzę sensu w marnowaniu czasu na bzdety.

Przytoczona przeze mnie opinia miała tylko potwierdzić moje zdanie.Mark Shreeve to nie byle kto,myślę,że także dla Was.Jak widzicie jest więcej osób myślących podobnie do mnie.Całkowicie się z tym jego zdaniem zgadzam.

Chciałem Wam tylko jeszcze napisać,że przytaczam tutaj pod tą obszerną recenzją naszego forumowego kolegi opinię znanego muzyka Marka Shreeva,aby tym samym przestrzec.Przestrzec dopiero poszukujących i odnajdujących w dawnym TD z lat 70-tych prawdziwe piękno i finezję,aby zbytnio się nie sugerowali tą recenzją kolegi Yesa przy sięganiu po nowe produkcje spod znaku TD.Chciałbym, aby uniknęli niepotrzebnego zawodu,ale może też, aby mieli okazję do kształtowania swojego muzycznego gustu na prawdziwej muzycznej sztuce.

Na koniec Tobie Dziadku z Brodą chciałbym zwrócić uwagę,że przytoczyłem zdanie muzyka grupy Redshift.Także nie tylko ja piszę negatywnie o tym co robi obecnie TD.Myślę,że wśród ludzi grających ambitną muzę ( choćby muzycy których wyżej wymieniłem) jest znacznie więcej takich opinii.
I jeszcze jedno: mam pełne prawo do wyrażania swoich opinii tak samo jak macie je Wy.

To tyle w temacie.
mario
PostWysłany: 1:00 02.08.10    Temat postu:
Hmm czy Geronimo jest prawdziwym fanem TD ? W innym miejscu zadziornie tępisz nowych produkcji TD... jaki jest sens powielania i tu tych negatywnych opinii .Myślę ,że prawdziwy fan Tangerine Dream w inny sposób wypowiada się na temat poczynań swoich idoli .... Crying or Very sad
dziad-z-broda
PostWysłany: 17:57 01.08.10    Temat postu:
Geronimo napisał:
Co do obecnej muzyki Tangerine Dream to chciałbym tylko zacytować słowa Marka Shreeva z pisma GENERATOR NEWS numer 24(1/99)Luty.Mark mówi w wywiadzie:

"Ktoś przysłał mi taśmę z niedawno wydanym albumem TD i ... brrrr!! Jest to przyzwoita muzyka do słuchania w czasie jazdy,taka pozbawiona uczuć czy śmiałych muzycznych pomysłów.Nawet brzmienia były kiepskie.Oni grają te same presets co każdy kogo stać na kupno syntezatora.Obawiam się,że oni kpią sobie z ludzi... , ci co to kupują ,robią to tylko dlatego,że jest to firmowane przez TD.Przykra sprawa."


Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Z tym że Twoje "obrzydzanie" innym obecnego kierunku muzycznego, jakim podąża Edgar i TD - jest już po prostu denerwujące. Czuję do takiego wciskania, gdzie się tylko da, swojej negatywnej opinii - po prostu - obrzydzenie... Już wszyscy wiemy, że dla Geronimo obecny Edgar jest "be"! To jest moja opinia o tej sprawie... Wink Pozdrawiam!
MichaEL
PostWysłany: 19:31 29.07.10    Temat postu:
Miło się czytało recenzję, dzięki Yes Very Happy chyba się skuszę jak fundusze pozwolą Wink
Geronimo
PostWysłany: 10:40 29.07.10    Temat postu:
Co do obecnej muzyki Tangerine Dream to chciałbym tylko zacytować słowa Marka Shreeva z pisma GENERATOR NEWS numer 24(1/99)Luty.Mark mówi w wywiadzie:

"Ktoś przysłał mi taśmę z niedawno wydanym albumem TD i ... brrrr!! Jest to przyzwoita muzyka do słuchania w czasie jazdy,taka pozbawiona uczuć czy śmiałych muzycznych pomysłów.Nawet brzmienia były kiepskie.Oni grają te same presets co każdy kogo stać na kupno syntezatora.Obawiam się,że oni kpią sobie z ludzi... , ci co to kupują ,robią to tylko dlatego,że jest to firmowane przez TD.Przykra sprawa."
Yes
PostWysłany: 13:05 11.07.10    Temat postu:
Po włożeniu płytki do napędu wita nas tradycyjne logo Eastgate z dopiskiem 2009. Tło menu jest stylizowane w czarno-jasnobrązowych barwach chmur otaczających dwie wieże cytadeli Spandau. Do wyboru mamy: Start Concert, Track Selection, Audio Selection (stereo 2.0, Surround 5.1) - wybieram 5.1, Credits, Bonus ( o tym później).Klikam Start concert. Widzę pięść mężczyzny, który podbija w niebo nadmuchany balonik. Kamera od góry pokazuje grzecznie siedzącą na krzesłkach publiczność, na tle wzlatujących do góry czerwono-żółtych baloników.Co niektórzy bawią się balonikami podbijając je do góry. Troszeczkę miejsc jest wolnych. Światło dzienne. Koncert zaczyna się za jasności póznej pory dnia. Wiek widzów oceniam na średnią 40 plus. W tle słyszę sekwencer. Kamera zjeżdża na scenę od jej przodu i tradycyjnie opada czarna kotara zasłaniająca scenę. Nieśmiałe oklaski. Kiev mission 2009. Obraz wchodzi na scenę i wykonawców. Pokazuje Lindę na el. perkusji, Thorstena za keybordem, Edgar niczym Johnny Winter - kapelusz głeboko zsunięty na twarz, różowa apaszka i bordowa koszula, kucyk, Bernhard ubrany w czarny garnitur. Światełka laserów wyglądają raczej średnio. Na krzesełka w międzyczasie dochodzi publiczność. Lekko i strawnie. Usmieszki na twarzach zespołu oprócz Edgara."Beyond The Cottage And The lake". Pojawiła się Linda. Ubrana w ładna koronkową biała bluzeczke i obcisłe białe spodnie. Rzut oka kamery na męska czesc widowni. Pod sceną pięciu łysawych fotografów kieruje obiektywy na zespół. Nadal troszkę bezbarwnie. Czuję się nieswojo. To chyba wina pory dnia. Przyznam szczerze, że gdybym tam
był live z lekka bym sie znudził. Scenę próbują ubarwić dwa zielone lasery. Wygląda to trochę kiczowato. Obraz przeplata raz widownię raz artystów. Oklaski publiczności i trochę białej mgły na koniec numeru po czym płynnie przechodzimy w "No Man`s Land". Często pokazywany jest Edgar. Od przodu, na tle dużej plazmy. Podoba mi się Bernhard w sensie oczywiście artystycznym Wink .Przepięknie robi pseudoakustyczny podkład. Po wyczerpaniu zasobów "No Mand ... " zespół bez zadnych przerw wchodzi w temat "Lady Monk" . Hmm.... robi się rockowo. Szarość kończącego się dnia, coraz bardziej zarysowana scena i pląsający się
wśród krzesełek widowni, szarymi kolorami wieczór. Robi sie ciekawie. Podgłaśniam dźwięk. Wyostrzam oczy patrząc w TV. Częśc pań na widowni żuje gumę i kiwa głowami. Podoba mi się to, że przedział wiekowy na widowni jest mocno zróznicowany. Po przykładzie widowni widać jak elastyczną i ponadczasową muzyką jest gatunek el-muzy. Na scenie natomiast bez ekstrawagancji. Przez znakomitą część numeru Bernhard improwizuje na gitarze. Wyciszenie chorusem i następuje "Transition". kamera często zagląda na scenę i podgląda artystów. Z klimatem numeru bardzo ładnie komponuje się zachodzące słońce. W końcu widzimy uśmiechniętego Egara. Linda pokazana przez kamerzystę "od dołu", od frontu, z bliska i z daleka. Rozczochrane włosy Iris. Przechodzi z perkusji na kociołki. "Astrophel And Stella", kamera lotem ptaka płynie nad widownią. Zielony lasery nieruchomieją po czym nagle slizgają się po widowni. Bernhard na el-skrzypcach wprowadza nieco irlandzki klimat. Ponownie bardzo ładne ujęcie kamerą zespołu od tyłu sceny na tle zachodzącego słońca i niewielkich cumullusów. Po gromkch oklaskach publiczności widać, że im się podobało. "Leviathan" Na scenie pląsają się dwa lasery. Zmieniają kolory z zielonego na niebieskie. Iris podkłada rytm po czym Bernhard ponownie zaczyna ostrą jazdę na strunach gitary. Tempo migotania laserów jest zwiększone. Momentami mam wrażenie, że jestem na metalowej sesji, jednego z metalowych zespołów. Ponownie klimat numeru bardzo ciekawie koresponduje z ciemnymi chmurami nieba. Częśc widowni jest poruszona dźwiękiem. Wydaje mię, że koncert pod gołym niebiem jest nieco inny w odbiorze. Mała ciekawostka. Częśc ujęć jest pokazywana w zwolnionym tempie co przekłada się na estetykę jego odbioru przed telewizorem. Fajnie. "Sally`s Garden" Thorsten zasiada przed ekranem plazmy i gra piano. Na scenę technicy wpuszczają mgłę. Kojącymi nutkami Linda zaczyna grać przewodni temat numeru. Scena podświetlona niebieskim światłem.
Poza sceną całkowite ciemności. Całkowite wyciszenie udziela się równiez widowni. Edgar kończy numer przodem do publiki. "Serpent Magique" Zielone światło laserów. Ponownie wspaniałe ujęcie kamerą sceny na tle ciemnego nieba. Ciekawe białe światło puszczone pod kątem prostym do seny. Lasery w kształcie kół zataczają swoje kręgi nad publicznością. Pod względem wizualnym zgrabnie zrealizowany numer. "Ayumi`s Loom" Ponowna niespodzianka ! Twarze członków zespołu jak i zbliżenia na poszczególne instrumenty są przekształcone cyfrowo - rozmazane. Odruchowo czuję, że za chwile zabraknie mi powietrza. Obraz wygląda
niesamowicie na tle dźwięków numeru. " Sphinx Lightning 2008" światła laserów układają się w przypominajacy mi kształt diamentu z okładki "The Dark Side of the Moon " PF. Bardzo mocno podkręcony basowy podkład. Roześmiana Iris, bardzo skupiona Linda. Ponownie kamera zwalnia w poszczególnych sekcjach ujęć. Tworzy to niespotykany jak dotąd dla mnie odbiór koncertu. Dynamizuje i nie pozwala na zaśnięcie Wink "Midwinter Night" Zielone i fioletowy lasery. Ponownie lekka mgiełka na scenie. Zespół nieruchomieje. Dużo niebieskiego światła. Częsta wędrówka kamery na koniec widowni a w tle przepiękny numer. "Mid..." to taka elektroniczna ballada. Szkoda, że w tym numerze Edgar nie zdecydował się podkład kobiecego vokalu. Linda stojąca w lekkim rozkroku i odgrywająca temat wygląda niesamowicie. "Hunter Shot By A Yellow Rabbit" Jest jest jest ! mam wrażenie, że im dalej brnę w ten koncert, to tym bardziej robi się ciekawie. Może to klimat Spandau ? Lasery towrzą rodzaj zorzy polarnej. Edgar staje się dla mnie mistrzem dla el-rockowych poscielówek Wink Kamerzysta chwilami szaleje. Obraca kamerą o 360 stopni. Soczewkowe ujęcia Bernharda. Eksplozje kolorowych świateł na scenie. Super wrażenie połączone z dynamiką numeru. "Logos 2009" Ponownie rozmyte twarze członków zespołu. Zwolnione ruchy. Mgła. Leniwie obracające się lasery. Uczta dla oka. "Fire On The Mountain" W tym numerze dominuje czerwień. Może ktoś mi napisać o antologii powstania tego numeru ? "One Night In Space"
Chabrowe światło. Rockowisko. Bernhard podchodzi do stanowiska Edgara i jakby próbował z nim nawiązać kontakt. Żadnych zbędnych fajerwerków. Jedynie w sekwencjach gdzie przebijają się gitarowe riffy są one podkreślone bardziej dynamicznymi 'wybuchami" laserów. "Trauma" Gasną światła.. Ciemność jest jedynie czesana grzebieniem lasera. Kończy się podstawowa częśc koncertu. Brawa i wywoływanie przez publicznośc Edgara. Następuje po kolei : Blue Bridge, Cloudburst Flight 2008, Atlas Eyes, Scuba Scuba 2009. Na zakończenie członkowie zespołu stają na scenie obok siebie i Edgar wygłasza przemówienie do publicznosci. Gadka jest nieco dluga. Wywłuje rozbawienie publiki i gromkie brawa. Nie znam niemieckiego i jestem ciekawy jego słów.
Bonus. The Backstage files. W tej zakładce obejrzymy przygotowania i próby do koncertu w formie okienek. Zakładka "Diving with a Teddybear" to nocna wycieczka ulicami Berlina w towarzystwie szydełkujących Lindy i Iris. Zakładka "The Spaa-camma Connection" Linda i iris opowiadają o sobie. Opowieśc przeplatana jest ujęciami z koncertu oraz autorskimi ujęciami w plenerze. Podsumowując. Niniejsze wydawnictwo jest jak dla mnie najlepszym zrealizowanym dokumentem o zespole. Wartości wizualne są tutaj na równi z kunsztem zespołu. Wspaniała robota aranżerów i speców od oświetlenia jest godna podkreślenia. Być może
początek koncertu nie wzbudza zachwytów ale jak napisałem wcześniej, wraz z upływającym czasem pozwala na doznanie wielu wzruszeń i wrażeń.
Pozdrawiam
Geronimo
PostWysłany: 22:07 11.06.10    Temat postu:
Za parę lat może napiszę jakiś tekst.Na razie nie mam czasu.Idę spać.Pa pa.
MichaEL
PostWysłany: 21:00 08.06.10    Temat postu:
Chętnie przeczytam, bo...nie widziałem koncertu Smile
Yes
PostWysłany: 19:28 08.06.10    Temat postu:
Witam Smile
Za parę dni wkleję swój post z opisem i moją oceną tego wydawnictwa.

ps.
Trochę to trwało .... Wink ale cóż ...
 
 

Panel Administracyjny
DAJ Glass (1.0.5) template by Dustin Baccetti
EQ graphic based off of a design from www.freeclipart.nu
Powered by phpBB Š 2001, 2002 phpBB Group
 
     
Forums ©



Wszystkie logosy i znaki graficzne nalezą do ich właścicieli. Komentarze i newsy są własnością osób je piszących.
Cała reszta © 2005 TVOM & OZ.

Do naszych newsów mozesz się dostać przy pomocy kanału RSS lub ultramode.txt

PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.19 sekund